Znajdź swoje wymarzone mieszkanie w Rzeszowie

Znajdź swoje wymarzone mieszkanie w Rzeszowie

Dodane przez: Piotrek Litewski w dniu: 01-12-2023

Na początku była to taka ekscytacja, ale też duży stres, którego jeszcze wtedy nie umiała kontrolować. Teraz pozostała już tylko ekscytacja. W kolejnym „Wywiadzie z Rysicą” poznacie naszą kapitan Olę Szczygłowską.

 

 

Piotr Litewski Jr: Przychodziłaś do Rzeszowa niespełna 2 lata temu, a od tego sezonu trener Antiga awansował Cię na kapitan drużyny. Jaka była Twoja pierwsza myśl, gdy się o tym dowiedziałaś?

Ola Szczygłowska: Na pewno byłam zaskoczona, ale myślę, że także doceniona, bo po ciężkich początkach, trener pokazał mi w ten sposób, że ma do mnie zaufanie. Z jednej strony bardzo mnie cieszyło, ale z drugiej czułam lekki stres. Dał mi dużo czasu na zastanowienie się, czy chcę podjąć tę rękawicę i spróbować nowego doświadczenia. Teraz, z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że taką decyzję podjęłam.

 

Jesteś ambitną dziewczyną, ale czy przychodząc do Rzeszowa, przypuszczałaś, że w tak szybkim czasie przebijesz się do pierwszego składu Rysic i dostaniesz powołanie do reprezentacji?

Nie sądziłam, że to potoczy się tak szybko. Trener obdarzając mnie dużym zaufaniem, docenił moje atuty. Dzięki temu sama też mogłam się rozwijać, przez co inne osoby zaczęły mnie bardziej zauważać i doceniać.

 

W młodości Twój tata próbował nakłonić Cię do sportu i od najmłodszych lat oswajał Cię z piłką…

Tak, słyszałam taką historię, że jak się urodziłam, to pierwsze, co mi dał do wózka to była piłka, więc tak naprawdę od dziecka z tą piłką przebywałam. Zawsze jak chodziłam na podwórko, to z racji tego, że nie miałam wielu znajomych w moim wieku, moim partnerem do gier był tata. Później, gdy już trochę dorosłam, bawiłam się z piłką sama i po prostu odbijam ją o budynek.

 

W dzieciństwie częściej grałaś w piłkę nożną, czy w siatkówkę?

Zaczynając tak od trzeciego roku życia, może do ósmego, dziewiątego, piłka nożna chyba jednak górowała i inne sporty, typu piłka ręczna i temu podobne. Dopiero tak naprawdę po dziesiątym roku życia, gdy zaczęłam trenować siatkówkę, to ona zaczęła zdecydowanie przeważać.

 

Jak bardzo Twoje umiejętności piłkarskie pomagają Ci w poruszaniu się po boisku?

Wydaje mi się, że zabawy z tatą w młodości pomogły mi w poruszaniu się, a zwrotność przychodzi mi naturalnie, więc tak. Te pierwsze zabawy z tatą bardzo mi pomogły.

 

Po Twoim ciężkim początku kariery, mam tu na myśli Budowlanych Toruń, ich problemy finansowe i spadek z ligi, nie straciłaś wiary w siebie? Nie pomyślałaś, że wybrałaś zły sport?

Nie, nie myślałam tak. Takie rzeczy też kształtują charakter i wiedziałam, czego już w przyszłości nie chcę, na co mam bardziej zwrócić uwagę, wybierając kolejny klub i to jaką chcę pełnić w nim rolę, To był mój pierwszy rok, w którym tak naprawdę uczyłam się swojej pozycji, czyli libero. Wcześniej byłam rozgrywającą i trochę przyjmującą, więc też brałam pod uwagę to, że tam gdzie pójdę, muszę mieć szansę na rozwój. Wtedy jeszcze nie myślałam tak bardzo mocno o wyniku, tylko o tym, żeby uczyć się dla samej siebie tego, co pozwoli mi grać coraz lepiej. Co sprawi, że będę naprawdę lepsza. Pieniądze i inne korzyści były dla mnie drugorzędną sprawą. Wtedy też nie miałam kontraktów takich, jak miały dziewczyny, którym na pewno bardziej na tym zależało, ponieważ musiały wykarmić rodzinę i miały swoje większe potrzeby. Ja to traktowałam jeszcze jako zabawę i naukę. Ale na pewno ukształtowało to moje myślenie i taki charakter na przyszłość.

 

Przed każdym meczem jesteś tak samo, jak przed debiutem bardzo podekscytowana możliwością pokazania się przed fanami. Czy ta ekscytacja z czasem przemija i pojawia się marazm? A może wręcz odwrotnie. Dopinguje Cię to do jeszcze cięższej pracy?

Na początku była to taka ekscytacja, ale też duży stres, którego jeszcze wtedy nie umiałam kontrolować. A teraz pozostała już tylko ekscytacja. Jeżeli przez jakiś czas brakuje mi jej, to robię wszystko, żeby wróciła. Bardzo się cieszę kiedy się stresuje, bo to znaczy, że jest jakieś duże wydarzenie, duży mecz i ten stres pozwala mi się bardziej skupić i pokazać to, co potrafię i nad czym pracuję. Wydaje mi się, że zmieniła się u mnie kontrola emocji. Marazmu z pewnością nie ma.

 

To najważniejsze.

Tak!

 

Jaką rolę w Twojej dotychczasowej karierze odegrał Stephan Antiga?

Nie mogę go tak często chwalić (śmiech). Myślę, że jest to osoba, która na tym etapie mojej kariery pozwoliła mi się pokazać. Uważam, że od każdego trenera w mojej karierze czegoś się nauczyłam, a Antiga potrafił to teraz wszystko ułożyć. Daje mi on na pewno dużo, ale również moi poprzedni trenerzy wiele mnie nauczyli.

 

Rzeszów to miasto, które żyje siatkówką. Czy na przestrzeni Twoich sezonów na Podkarpaciu, widzisz progres w liczbie kibiców przychodzących na mecze kobiecej siatkówki?

Sądzę jednak, że ludzie i tak zaczęli się bardziej interesować kobiecą siatkówką. Może też ze względu na wyniki reprezentacji ta popularność trochę wzrosła. Wydaje mi się, że każde wyjątkowo ważne dla nas spotkanie, z takimi potęgami jak choćby z VakifBankiem, to bardzo duża promocja kobiecej siatkówki. Ma to dobry wpływ na zwiększenie frekwencji rzeszowskich kibiców. To pokazuje, że mimo wszystko ludzie chcą oglądać taką siatkówkę.

 

Jaka była Twoja pierwsza myśl, gdy dowiedziałaś się, że jesteś powołana do reprezentacji Polski?

Bardzo o tym marzyłam, ale nie do końca mieściło mi się to też w głowie. Był to pierwszy sezon, w którym się pokazałam, w którym zagrałam tak jakbym chciała. Byłam w miarę znaczącą, pokazującą się postacią, ale szczerze mówiąc nie sądziłam, że wszystko może się potoczyć tak szybko. Czułam się szczęśliwa, ale jednocześnie miałam stres, że w reprezentacji wszystkie dziewczyny się znają, a ja jestem nowa i tak naprawdę nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Z każdym dniem było jednak coraz lepiej.

 

Dziewczyny przyjęły Cię otwarcie?

Tak. Myślę, że miałyśmy ogólnie bardzo dobrą atmosferę. Wiadomo, że jedne znały się bardziej, a inne mniej, ale nowy trener, zaczął budować coś takiego, że pod koniec każda za każdą skoczyłaby w ogień. Miałyśmy dla niego duży respekt i tak naprawdę wszystkie traktowałyśmy tę przygodę na nowo. Miałam takie wrażenie, że gdy zmienił się sztab, to zmieniło się wiele rzeczy, które wcześniej mogły wyglądać różnie.

 

W kadrze trener Stefano Lavarini ustawia Cię na przyjęciu. Nie masz problemów z graniem na różnych pozycjach?

Na pewno każda zawodniczka chciałaby grać na swojej nominalnej pozycji, bo to jest w jakimś sensie łatwiejsze. Wydaje mi się że inne zespoły też tak robią. To jest bardziej taki włoski styl pracy, żeby wykorzystać wszystkie zawodniczki, które ma się w swojej drużynie. Jeżeli masz dwie libero, które potrafią przyjąć piłkę, to grzechem byłoby nie skorzystać z tego w krytycznym momencie, żeby właśnie ta druga mogła wejść i pomóc zabezpieczyć przyjęcie, czy obronę. To jest mądre podejście, bo wiadomo, że pozycję libero w trakcie meczu raczej rzadko się zmienia, więc cieszę się, że choć tak mogę wejść i pomóc.

 

Ten sezon reprezentacyjny był całkiem udany. Brązowy medal Ligi Narodów, awans na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Chyba nie zamieniłabyś tych sukcesów na to, by mieć dłuższe wakacje?

Oj na pewno nie. Rozmawiałam z dziewczynami i stwierdziłyśmy, że faktycznie dużo czasu poświęcamy siatkówce, treningom, podróżom. Czasami jest bardzo ciężko, czasami w głowie są myśli, że może lepiej byłoby zatrzymać się, pomyśleć o sobie, bo profesjonalna gra to duży ciężar dla ciała i zdrowia. Po prostu wydaje mi się, że w tej sytuacji trzeba wiedzieć jak dbać o siebie, no i tak jak powiedziałeś, te wszystkie sukcesy które osiągamy, to jest owoc tej ciężkiej pracy. Wtedy trochę inaczej się na to patrzy. No ale wiadomo, że tęskni się za rodziną, zwłaszcza gdy ogląda się inne koleżanki, które właśnie spędzają sobie super wakacje w domu. Ale myślę, że za nic bym tego nie zamieniła, by mieć dłuższe wakacje.

 

Ile tygodni urlopu miałaś przed tym sezonem?

Łącznie myślę, że wyjdą trzy, ale tak naprawdę są to czasami dwa dni wolnego, czasami tydzień. Takie dłuższe przerwy były po ważnych imprezach. Dostawałyśmy zazwyczaj cztery, pięć dni na odpoczynek. Wtedy jadę zwykle do domu, rozpakowuję się, babcia, dziadek, ciocia, wujek i już muszę wracać.

 

PGE Rysice Rzeszów zdobyły 4 srebrne medale z rzędu. Uważasz, że w tym sezonie mamy na tyle mocną kadrę, że uda nam się sięgnąć po złoto?

W tym sezonie na pewno mamy mocniejszą ligę. Jest bardziej wyrównana i ciężko będzie wskazać faworyta. Widzę jak pracujemy na treningach. Wydaje mi się, że zaczynamy w końcu łapać zgranie, zaczynamy się wszystkie rozumieć i idzie to naprawdę w dobrą stronę. Ale trzeba wziąć pod uwagę to, że Chemik w tym sezonie jest bardzo dobry, ŁKS-u też nie można skreślać, bo są to zawodniczki, które grają już długo w siatkówkę i po prostu potrzebują więcej czasu. Budowlani grają bardzo dobrze. BKS pokazuje, że będzie groźny, więc cieszę się, że poziom poszedł w górę. Jeżeli w takim sezonie udałoby się nam wygrać złoto, to byłby to ogromny sukces. Będziemy do tego dążyć.

 

Myślisz, że Rysice są mocniejsze w tym sezonie niż w poprzednim?

Uważam, że dużo się nie zmieniło. Myślę, że mamy po prostu trochę inną charakterystykę. Doszło do nas kilka młodszych dziewczyn, które są bardzo głodne pracy i sukcesów. To może być na pewno nasz atut. A co do tego, czy jest mocniejsza? To pokaże dalsza część sezonu. Bywa też tak, że przyjdą dwa duże nazwiska, po czym okazuje się, że to może być niewypał. Czas wszystko zweryfikuje w pierwszej części sezonu, potem w Lidze Mistrzyń i będziemy już wiedzieć trochę więcej.

 

W Lidze Mistrzyń plan minimum to ćwierćfinał tak jak rok temu?

Myślę, że na pewno podtrzymanie tego, co osiągnęliśmy w tamtym sezonie, bo wszystko poniżej, będzie dla nas porażką. A jeżeli uda się ugrać coś więcej, to już w ogóle byłoby super. Polityka klubu jest taka, żeby spokojnie wszystko budować, nie na wariata, żeby rozwijać się i robić to z głową. Wydaje mi się, że powtórzenie tego, co było w tamtym sezonie, będzie już klub satysfakcjonowało, no ale wiadomo, że my będziemy chciały czegoś więcej.

 

Ale mimo wszystko jesteśmy, w takiej można by powiedzieć, grupie śmierci.

Mamy jedną z cięższych grup, ale tak jak już pokazałyśmy ostatnio ze  Stuttgartem, zawsze lubiłyśmy takie mecze i wolimy, żeby teraz było ciężej, by potem być na to wszystko przygotowanym. Żeby nie było tak, że wyjdziemy sobie łatwo z tej grupy i potem będziemy w szoku, że inni potrafią grać w siatkówkę troszkę lepiej. To nam pomoże w przygotowaniu do reszty sezonu.

 

Gdzie widzisz się za 5 lat?

(Śmiech) Szczerze mówiąc nigdzie się jeszcze nie widzę. Staram się żyć chwilą i skupiać na tym gdzie jestem. Na pewno nie wiążę swojego życia tylko i wyłącznie z siatkówką. Jestem też otwarta na życie prywatne, a jak to się wszystko ułoży? Zobaczymy co przyniesie życie. Wtedy będę mogła Ci powiedzieć co będzie za 5 lat (śmiech).

 

Dobrze! Dziękuję Olu za rozmowę.

Wróć do listy
25 luty 2024

godz. 19:00

Arena Jaskółka

Polsat Box Go

Grupa Azoty Akademia Tarnów
0:3
PGE Rysice Rzeszów

Grupa Azoty Akademia Tarnów vs. PGE Rysice Rzeszów

TAURON Liga