Po zwycięstwie w Rzeszowie, zimny prysznic w Łodzi. Walka o złoto nabiera tempa

Po wielkim zwycięstwie w pierwszym meczu w hali na Podpromiu, pojechaliśmy do Łodzi, by zrobić kolejny, milowy krok w stronę zdobycia drugiego z rzędu mistrzostwa Polski.

 

Spotkanie rozpoczęło się bardzo wyrównanie. Oba zespoły grały zachowawczo, jakby wszyscy czuli mały paraliż spowodowany rangą tego meczu. W obronie kilka razy dobrze spisała się Julita Piasecka, natomiast w ataku punktowały nasze środkowe Laura Heyrman oraz Svitlana Dorsman. Żadna z ekip przez dłuższy czas nie potrafiła wypracować sobie wyraźnej przewagi, jednak błąd w ataku gospodyń, dał nam wreszcie trzypunktowy bufor bezpieczeństwa (18:21), co było dobrą zaliczką na kolejną fazę seta. W końcówce, mimo wielkich emocji, udało nam się zwyciężyć do 22.

 

W drugiej odsłonie w ataku przebudziła się Taylor Bannister. Łodzianki jednak zdołały lekko odskoczyć i skutecznie utrzymywały przewagę. To nas nie zniechęciło, by zawalczyć i zrobić come back. Punktem zwrotnym mogło okazać się wzięcie czasu przez Jelene Blagojevic. Traciliśmy do rywalek cztery oczka (20:16) i od tego momentu ruszyliśmy do ataku z wszystkich sił. Udało nam się doprowadzić do wyrównania stanu rywalizacji 22:22, jednak ostatnie trzy akcje należały do Grotu.

 

Uskrzydlone wygraną w poprzedniej partii gospodynie ruszyły do ofensywy już od samego początku. Olbrzymie problemy sprawiała nam gra w bloku w wykonaniu rywalek, przez co przegrywaliśmy 10:3. W krytycznym momencie traciliśmy dziewięć punktów (16:7). Od tamtej pory nieco przebudziliśmy się i udało nam się odrobić prawie całą stratę (20:18). Końcówka jednak znów należała do łodzianek, które wygrały do 20.

 

Czwarty set również lepiej zaczęły gospodynie, prowadząc trzema punktami (6:3). Na ratunek przyszły nam serwisy (w tym dwa asy) Laury Jansen. Osiągnęliśmy dwupunktowe prowadzenie, które pomogło wrócić mentalnie do tego spotkania. Gra była wyrównana, jednak z czasem rywalki osiągnęły prowadzenie, którego już nie oddały do końca meczu.

 

MVP spotkania została Paulina Damaske, a my wracamy do Rzeszowa na mecz numer trzy, który będzie już w środę.

 

PGE BUDOWLANI ŁÓDŹ 3:1 KS DEVELOPRES RZESZÓW (22:25; 25:22; 25:20; 25:21)

 

Piotr Litewski Jr.

Sklep Developres
Kup bilet